niedziela, 24 czerwca 2012

Pierwszy plakat na 2013

Ale skład pierwsza klasa:


niedziela, 17 czerwca 2012

piątek, 15 czerwca 2012

Płyty, ziny i koncerty

Nawet jeśli grasz w zespole to skończ marudzić, że nikt nie chce kupować płyt jeśli sam tego nie robisz!

The Headliners „Too Young To Fall In Love” - recenzja

The Headliners – „Too Young To Fall In Love” (UVPR 2011)

Jeśli UVPR będzie wydawało te wszystkie dobre zespoły w takim tempie to niedługo będę musiał słuchać jedynie francuskich kapel a poza tym stanę się mistrzem w pisaniu pochlebnych recenzji. 8°6 Crew, hardXtimes, Daltonz, Maraboots, Gonna Get Yours, ufff… Od przybytku głowa jednak mało kiedy boli jak mówi stare góralskie przysłowie, więc z zadowoleniem sięgnąłem po kolejną płytę od tego wydawcy. Headliners jak na razie znałem z ep-ki z legendarnym Cantoną na okładce i była to płytka bardzo dobra. Tym większy miałem apetyt na ich pełnowymiarową produkcję. „Too Young To Fall In Love” nie przynosi jakichś rewolucyjnych zmian brzmienia w porównaniu ze wspomnianym Ep, jest może jedynie nieco bardziej melodyjna. Trudno nawet wybrać najlepsze kawałki. Uliczny punk rock zagrany wedle najlepszych przepisów na ten gatunek. „Righ Place/Wrong Time”, „So Bored By Now”, tytułowy „Too Young To Fall In Love” to murowane hity do nucenia przy goleniu. Małą skuchę zespół zalicza jedynie przy zupełnie niepotrzebnym intro do (skądinąd całkiem fajnego) kawałka „The City Is Dead” ale później mamy dalszą listę punkowych przebojów w wykonaniu Francuzów. Widać, że odrobili lekcje zarówno z klasyki punk rocka jak i z współczesnych brzmień. Z tego co wiem płyta jest dostępna w wersji winylowej z dodanym CD. Mnie na szczęście trafiła się wersja promo też na cedeku i nie musiałem się dzięki temu męczyć wstając z kanapy gdy trzeba zmienić stronę. W słuchaniu takich płyt nie powinno nam nic przeszkadzać i dlatego muszą być wydawane na nieco mniej szlachetnym kawałku plastiku. HaCe

The Pisstons „Walk On” - recenzja

The Pisstons – „Walk On” (Sunny Bastards 2010) CD

Z okładki płyty spogląda na nas dwóch skinów i dwóch typów, którzy z kolei wyglądają jakby w zespole znaleźli się w wyniku łapanki w centrum handlowym. Może to wzbudzać pewne wątpliwości ale bez obaw kapela gra przepisowego streetpunka z odpowiednią dawką melodii. Rozpoczynający płytę „Panic” mógłby być z powodzeniem grany przez Oxymoron. Zresztą następującego po nim „Dig Your Grave” też nie powstydziłaby się żadna dobra punkowa kapela. Miłym zaskoczeniem jest czwarty na krążku „What We Gonna Drink”, który za sprawą użytych w nim klawiszy staje się bardzo pubowym kawałkiem, podobnie jak następny „Cider (Here We Go)”, który jest wręcz folkowy. Po tych dwóch delikatniejszych kompozycjach przeskakujemy do punkowego „Reatard (RIP)” by po chwili odczuć klimat rodem z taniej knajpy w instrumentalnym „The Pissed Ones” pełnym brzmienia fortepianu. Płytę kończy sentymentalna ballada „Running Back Home” z całkiem udanym tekstem i fajną melodią. Cóż zespół Pisstons może nie  jest zbyt spójny stylistycznie i skacze od jednych brzmień o drugich ale nie sposób powiedzieć, że płyta jest nudna. Wręcz przeciwnie po ośmiu kawałkach jest apetyt na wysłuchanie kilku kolejnych ale niestety to już koniec. Zespół na pewno wart uwagi i trzeba się rozejrzeć i być czujnym, bo kto wie, może lada chwila znowu coś wydadzą. HaCe

TZN-XENNA, Kałasznikow

środa, 13 czerwca 2012

czwartek, 7 czerwca 2012

LRC i Gimp Fist + polski akcent

Sunny Bastards wyda split Last Rough Cause i Gimp Fist - super okładkę narysował im specjalista od "kwadratowych skinów" nasz kolega Folo. Super robota :)


Operace Artaban - Dejavu

wtorek, 5 czerwca 2012

Newsletter

Wreszcie popracowaliśmy nad uruchomieniem newslettera. Wspólne informacje zarówno odnośnie fanzina Skinhead Story, jak i działania Badlook Records będą wysyłane pewnie raz w miesiącu, ale możecie się już zapisywać i spodziewać pierwszej wysyłki już w długi weekend. Link do zapisu w prawej kolumnie.

Ramzes & The Hooligans - Gitary Do Oporu

sobota, 2 czerwca 2012

Londek Zdrój


Nowe w Contra Rec.

Pamiętacie wywiad ze Stranglehold z pierwszego numeru Skinhead Story? Dobry band wydał właśnie epkę w niemieckiej wytwórni Contra Records.


Eric Fatter-Since You Been Gone

Wyszków 2012 - Mauser

piątek, 1 czerwca 2012

Brutal Sound Festival 2012

Pierwsze potwierdzone zespoły!


Lada moment - refresh badlooka

Lada moment refresh płyt na badlook.pl - m.in. uzupełnienia Perkele w tym nowe picture'y oraz nowa dostawa z francuskiej wytwórni UVPRV.

Przypominam, że wciąż jest do dostania trzeci numer Skinhead Story. http://www.badlook.pl

The Agitators

wtorek, 29 maja 2012

The Aggrolites „Rugged Road” - recenzja

The Aggrolites – „Rugged Road” (Hellcat 2011) CD

W momencie, kiedy płyta ta ujrzała światło dzienne sporo się o niej naczytałem i o dziwo nie zawsze były to opinie pochlebne. Sporo recenzentów czy też ludzi na forach internetowych pisało, że jest zbyt miękka i lekka. Fakt, Aggrolites przyzwyczaili nas do pewnego brudu w swoim brzmieniu wszak nie na darmo określa się ich muzykę jako dirty reggae. W przypadku ich najnowszego krążka jest nieco inaczej. Płyta jest zdecydowanie łatwoprzyswajalna, lekko bujająca i pozbawiona tego charakterystycznego dla ich poprzednich produkcji nieczystego brzmienia. Jednak o dziwo dla mnie jest to krok w dobrą stronę. Już wyjaśniam dlaczego. Podstawowym plusem jest brak odniesień do funkowych brzmień, które mogliśmy usłyszeć na ich poprzednich produkcjach. Takie dźwięki znajdujemy jedynie w „The Aggro Band Plays On” więc szybko przeskakujemy ten kawałek. Skoro nie ma wspomnianego funku (ufff…) to dostajemy dla równowagi nieco rootsowych odniesień, ale jakoś w ogóle mi one nie przeszkadzają a wręcz przeciwnie sprawiają, że płyta bardziej buja. Nie wiem skąd te złe opinie na temat tego krążka, bo jeśli dla kogoś nie są hitami takie rzeczy jak „Eye of Obrabas”, „The Cut” czy „Complicated Girl” to ja już nic nie rozumiem, a i przy zdecydowanie regałowym „Enemy Dub” miło jest się pokiwać. Jak dla mnie najlepsza płyta Aggrolites. Aha dla tych,  którzy nie chcą wydawać kasy w ciemno miła niespodzianka otóż zespół na swoim profilu youtube umieścił całą płytę do odsłuchu. HaCe

Wisdom In Chains „The Missing Links” - recenzja

Wisdom In Chains – „The Missing Links” (I Scream Records 2012)

Nie jestem miłośnikiem twórczości tego zespołu ale zawsze z ciekawością słucham tego co prezentują na kolejnych płytach. Ich najnowszy krążek wpadł mi w ręce zupełnie przypadkiem jako materiał do zrecenzowania. Przyznam, że sam tej płyty na pewno bym nie kupił, ale do rzeczy. Jak grają Wisdom In Chains pewnie każdy wie więc nie będę się nad tym rozwodził. Na tej płycie mamy kontynuację wszystkiego, za co zespół jest lubiany czyli sporą dawkę melodii i dobrej jakości hardcore. Mnie jednak to nie rusza i  szczerze mówiąc skróciłbym tę płytę do kilku najżywszych numerów: „Black Out The Sky”, „Peace To My Family”, „The Missing Links” no może jeszcze załapałby się „Ghost of Buddy” ale to raczej ze względu na sympatyczny teledysk, który promował ten kawałek. Wychodzi na to, że zrobiłbym z tego CD epkę. Mimo mojego marudzenia fani kapeli i tak kupią ten krążek więc nie mam się co wysilać. HaCe

Demasiados Enemicos „Loyalty” - recenzja

Demasiados Enemicos – „Loyalty” (Marchiato a Fuoco 2010) CD

Demasiados Enemicos to kapela z Barcelony, o której kompletnie nic wcześniej nie wiedziałem. Poza tym tradycyjnie wytwórnia Marchiato a Fuoco nie oferuje na płycie nawet informacji o roku jej wydania. Jakaś konspiracja czy co? Żeby dotrzeć do takich informacji musiałem poszperać w sieci. To co grają Hiszpanie to Oi! z mocno słyszalnymi rockowymi a nawet powiedziałbym metalowymi wstawkami. Wystarczy posłuchać pierwszych dźwięków intra rozpoczynającego płytę, aby zorientować się co nas czeka. A wstęp do kawałka „Fredy Krugger” też rozwiewa wszelkie wątpliwości, co do tego czym inspirują się ci kolesie. Dla mnie takie połączenia to coś czego szczerze nie cierpię i  z definicji odrzucam. Jednak z recenzenckiego obowiązku musiałem tę płytę przemęczyć do końca. Jeśli ktoś lubi hiszpańskie teksty, zdarty typowo oi!owy wokal i mieszanie punka z metalowymi brzmieniami to może się podobać. Dla mnie nuda i męczarnia. HaCe

The Fialky – „Kapitan 77” - recenzja

The Fialky – „Kapitan 77” (Papagajuv hlasatel Records 2011)

The Fialky to dla mnie taki czeski odpowiednik naszych Bulbulators. Chodzi mi głównie o to, że zapatrywania muzyczne obu zespołów są chyba dosyć podobne. Ot zapatrzyli się chłopaki w tę stronę punkowych brzmień, która opatrzona jest dwiema magicznymi siódemkami. To co dostajemy od Czechów na płycie „Kapitan 77” to zdecydowane odwołanie się do wspomnianych wyżej dzwięków, choć chłopaki nie stronią też od użycia instrumentów dętych  i pokrzykiwań „Oi! Oi! Oi!” w refrenach („Kluci z pocernic”) czy ska w kawałku „Gangy ze zakladni skoly”, który mnie lekko kojarzy się z naszymi Podwórkowymi Chuliganami. Muzycznie zespół jedzie więc na dobrych patentach a riffy w „Tricko” są żywcem zerżnięte z Ramones. Generalnie jest melodyjnie i wesoło ale Fialky nie stronią też od poważniejszych tematów („Zacni myslet srdcem”, „Kamos potrebuje pomoc”, „Svet”). Czasami lekko ironizują jak w „Socjalni sit” a innym razem pokazują kto jest odpowiedzialny za „kurwienie sceny” ;) - „S.C.E.N.A”. Teksty na pewno są ich mocną stroną. Sama płyta to 13 kawałków plus materiały bonusowe. Razem 20 piosenek w niecałe 45 minut, czyli wszystko tak jak powinno być. Dodatkowo książeczka a raczej spory plakat ze wszystkimi tekstami w języku czeskim plus tłumaczenia na angielski oraz sporo zdjęć zespołu i ich znajomych.  Nasi południowi sąsiedzi mają kapelę, z której mogą być dumni. HaCe

8°6 Crew – „Old Reggae Friends” - recenzja

8°6 Crew – „Old Reggae Friends” (UVPR 2010) CD

8°6 Crew poznałem za sprawą ich debiutanckiej płyty „Bad Bad Reggae”, którą wydali w 1999 r. Od tamtego czasu zespół był w stanie uśpienia jeśli chodzi o wydawanie płyt. Co prawda wypuścili w 2001 r. krążek „Menil Express” ale trudno go uznać za pełnoprawną płytę gdyż zawierał jedynie sześć utworów. Na szczęście Francuzi obudzili się po latach i postanowili wejść do studia. Efektem tego jest płyta „Old Reggae Friends”. Nie ma na niej jakiejś rewolucji jeśli chodzi o brzmienie. Jedyna zmiana to taka, że odeszli już całkowicie od grania punkowych kawałków, jakie mogliśmy znaleźć na ich debiutanckim materiale a skupili się jedynie na ska i reggae. Jeśli już o reggae mowa to w wykonaniu 8°6 jest to reggae o zdecydowanie ulicznym sznycie i próżno w nim szukać biadolenia o dobrej Bozi i  złym Babilonie. Jest więc tak jak być powinno. Natomiast ska utrzymane jest zdecydowanie w szybkich i raczej imprezowych rytmach,  jest to dobre połączenie brzmienia 2-Tone i tzw. trzeciej fali ska. Płytę rozpoczyna fajny „To Strong”, następnie przechodzimy do rozbujanego reggae`owego „Le Juge” - te dwa kawałki są świetnym otwarciem. Poza wspomnianymi kompozycjami moimi zdecydowanymi faworytami na tym CD są jeszcze: „Troubles In the East Side”, tytułowy „Old Reggae Friends”, lekki „Jaja Dub” i bujany „Still Rebel”. Na pewno każdy znajdzie tu jednak swoje własne ulubione kawałki. Płytę zamyka pełen pogłosów dubowy „One Step Dub”. Oczywiście zaraz po nim należy włączyć płytę od początku. Doskonałe ska i lekko uliczno-chuligańskie reggae plus piłkarski akcent na okładce. Czego więcej chcieć? HaCe

Street Chaos – „Bez przebaczenia” - recenzja

Street Chaos – „Bez przebaczenia” (Label Chaos 2011) CD

Ten zespół jakoś nigdy nie przyciągał mojej uwagi. Nie śledziłem co wydają ani gdzie grają koncerty. Teraz jednak wpadła mi w ręce ich płyta i okazuje się, że całkiem dobrze trafia w moje gusta jeśli chodzi o ten gatunek muzyki. Już od pierwszego kawałka, czyli tytułowego „Bez przebaczenia” słychać, że chłopaki odrobili lekcje zarówno z brzmień nowojorskich jak i tych z Bostonu ale też nasłuchali się bardziej melodyjnych i oldschoolowych brzemień. No to wepchałem ich już do odpowiednich szufladek ;) i możemy słuchać dalej. „Drogi kres”, „Nie jestem sam”, „Strach” to świetnie zagrane kawałki z mocno gorzkimi tekstami i nawet, kiedy jest trochę dumy i nadziei („Strach”) to jednak zewsząd nadciąga zło i całe badziewie tego świata („Kiedy z wszystkich stron/ spada tyle nieszczęść/ muszę wierzyć w to, że nie jestem sam”). No cóż lekko nie jest. Dzięki spójności tekstów cała płyta bardzo zyskuje i widać, że została przemyślana przez zespół i nikt nie wszedł do studia na tzw. „hura” byle tylko zarejestrować nagrania. Jedynym mankamentem jest dla mnie to, że kilka piosenek mogłoby zostać nagranych z nieco szybszym brzmieniem. Przykładem może być kawałek „Gwiazdki podkultury”. Gdyby zagrali go nieco szybciej byłaby petarda. Jednak mimo tego małego minusa płyta jako całości sprawdza się rewelacyjnie. Jest w niej sporo agresji, ale nie głupiej i bezmyślnej, ale takiej, którą zespół epatuje można by powiedzieć „w słusznej sprawie”. Na koniec krążka chłopaki ze Street Chaos wrzucili nieco inny od całości „Świata nie zmienię” bardzo melodyjny i wręcz streetpunkowy utwór. Jako, że w kapeli udziela się Piguła z Analogów mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że takiego hitu nie powstydziłby się jego macierzysty zespół. Zresztą tekst jest autorstwa Pawła, co wiele wyjaśnia. Jak dla mnie ta płyta to porządna dawka hardcora zagrana na poziomie do którego daleko wielu naszym krajowym kapelom. HaCe

TZN Xenna - Warszawa


niedziela, 27 maja 2012

Bartenders - Warszawa



THE BARTENDERS W KLUBIE 55!


Klub 55 i Wasza ukochana ferajna The Bartenders mają największą przyjemność zaprosić wszystkich sympatyków ska i reggae z jazzowymi wtrętami na koncert, który już 1 czerwca odbędzie się w popularnych "Piątkach" na ulicy Żurawiej 32/34 w Warszawie!

Obok
znanych i lubianych szlagierów pojawią się również nowe kompozycje, które Barmani w pocie czoła ćwiczą w słynnym Studio Szumna (sprytny ośrodek łączący studio, salę prób i sanatorium, gdzie czeka ukojenie).

Zacznijmy
dobrze pierwszy czerwcowy weekend. Z muzyką ska, tańcem i dobrą zabawą.

Klub
55
Żurawia
32/34 (wejście od ul. Parkingowej), Warszawa
start: 20:00 (uwaga! stawcie się punktualnie, koncert nie zacznie się później niż 20:30)
wstęp: 15 pln


ZAPRASZAMY!!

Przypominam, że nie ma już płyt Last Rough Cause dodawanych do zina. Pozdr.

poniedziałek, 21 maja 2012

Kolejne płyty dodane do badlook.pl

Tym razem płyty z nieistniejących już wytwórni Rude Buttons i Burning Chords. Polecamy badlook.pl. B.D.K., Niters, Bibi Ribozo & The Banditos, The Damrockers, Skauci, On Year Bike, Świniopas.







THE AGGROLITES

The End - Skinhead Pride

PunkRockGang - Jeszcze Polska nie zginęła

Niedługo w Contra Records (a więc i u nas)

Slick 46 - Live

niedziela, 20 maja 2012

Skinhead Story - numer 3

Zine wciąż dostępny! Niestety zamówienia składane od dziś nie będą miały już płyty. Płyta rozeszła się szybko i na temat. Pozdrawiam